Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 311 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

komentarze || elfy

sobota, 29 sierpnia 2009 0:35

 Hej! Znowu piszę notkę z powodu komentarza. Więc znów bedzie krótko.






#1 Palczak

  • dodano: 28 sierpnia 2009 17:37

    Hej, mi się notka bardzo podobała. Ja na samym początku też myśliałam, że to zdjęcie małego puka, napsałam notkę na moim blogu, ale kiedy pojęłam ten błąd od razu ją usunęłam.
    A to małe stworzonko jest niesamowite.

    POZDRO

    autor: Alu$$

    blog: www.przewodnik-terenowy.bloog.pl


  • Dzięki. Tak, wiele stworzeń z dzikich lasów jest wyjątkowych, niezwykłych... W tym też aye-aye. Jednak dobrze, że napisałam tę poprzednią notkę, bo widać ludzie mają tendencję do niedoczytywania notek ;]  Możliwe, że rysunek w Przewodniku nie przedstawia pierwotnej formy puka... Bo tak właściwie, nie wiadomo, jak wyglada puk... Czasem jak pies, czasem jak chochlik, a czasem jak... palczak.


    #2 Smoczy jad

    dodano: 28 sierpnia 2009 19:05

    cześć !
    odwiedzisz mojego bloga ?
    i mam jeszcze pytanie ....
    czy jad smoka jest śmiertelny ?
    ponieważ znalazłem ostatnio na łące jaszczurkę taką jakby srebrną ....
    wziąłem ją do ręki i ona mnie ugryzła ! czułem okropny ból !
    ale ten ból przeszedł ...
    tylko że teraz moja dłoń jest sino różowa i tak jakby skurczona !
    potem okazało się że to był mały smok !
    poradź mi ! czy to da się wyleczyć ?
    może elfy które mieszkają w lesie blisko mojego domu znają jakieś lekarstwa / maści ??
    jeśli szybko nie napiszesz mi porady to skorzystam z pomocy elfów !
    proszę ! odpisz odpowiedz szybko !
    a i jeszcze coś ... ta ręka mnie strasznie swędzi od dwóch dni , a kiedy się podrapię ręka zaczyna mnie palić z bólu !
    ale zawsze kiedy zanurzę wtedy rękę w rzece w której żyje niksa ból przechodzi ! ale swędzi mnie dalej ....

    autor (Login WP): miku_9125

    blog: przewodnik-po-terenie.bloog.pl/


    Hej. Twój blog zapowiada się nieźle, no ale zobaczymy, co będzie później.
    Co do jadu smoka, może on być smiertelny w dużej dawce. Jad smoka wypala skórę i na pewno doznałbyś ciężkich poparzeń, jeślibyś utrzymywał kontakt z tą substancją zbyt długo.
    Elfy mogą znać lekarstwo, ale mało który elf zdradzi sekret elfiej medycyny, by pomóc człowiekowi.
    To, co się stalo z Twoją dłonią, to najprawdopodobniej oparzenie chemiczne. Dziwię się, że przedstawiasz ten problem mi, zamiast od razu iść do lekarza. Nasza medycyna na pewno jest w stanie zwalczyć Twoją delegliwość, ale musisz iść z tym jak najszybciej. Być może woda po kąpieli niksy przegania na chwilę ból, ale to nie rozwiązuje problemu. Nie wiem, jak długo może potrwać leczenie takiej przypadłości, bo nigdy osobiście nie rozmawiałam z osobą ukąszoną przez smoka. Sam z siebie nie spryskuj i nie smaruj ręki żadnymi lekami, staraj się jej nie dotykać i nie moczyć, możesz wziąć tabletkę przeciwbólową. Jakie leki należy stosować, czy należy rekę owijać bandażem, powie Ci lekarz rodzinny. Jak coś, powiedz, że bawiłeś się na dworze i nadziałeś się na jakieś kolce i że tam mogły być wyane jakieś substancje chemiczne. Tylko nie czekaj z tym dłużej, nie należy bagatelizować takich spraw.







     

    Przeprowadziłam bardzo ciekawą rozmowę z 'Słuchającą Szeptu Drzew' i postanowiłam się nią podzielić z Wami. Będzie dużo cytatów...

     

    'Ostatnio widziałam chyba coś, co mogło być czymś z niewidzialnego świata, ale nie umiem tego zidentyfikować'

    'Jak są dwie ulice, to to szło na tej trawie pomiędzy.'

    'Wysoka kobieta w srebrnej sukience.'

    'Ale jak ją pokazałam mamie to się okazało że tego nie widzi.'

    'Miała ciemnobrązowe włosy i jasną karnację. I na plecach plecak, który całkiem do niej nie pasował. (...)'

    '(...)wydała mi się taka jakaś ludzka.'

     

    Uznałam, że to mógł być dorosły odmieniec, który przemierzał miasto, by dołączyć do rodziny...

     

    '(...) często zdarza pleść wierzbową biżuterię, wychodzi pięknie, ale dziwnie, i nosić ją... Nie wiem skąd mi się ten nawyk wziął. Albo siedzę na drzewach (całymi godzinami) i na coś czekam, tylko nie wiem na co...'

    'mi się elfy zwidują, widzę różne miejsca, tak jakbym je pamiętała... Nie wiem czy one mnie nie zaciągnęły gdzieś jak przysnęłam pod tą jabłonką.'

    'Pamiętam takie różne domy, które tak naprawdę można pomylić z drzewami, osoby... I jedną melodię.'

    'Ale ta melodia. Znam nazwę tego miejsca.'

    'Kameleonia'

    'Od tego że nikt jej nie znajdzie...'

    'Najgorsze jest to, że za każdym razem gdy widzę drzewa, tęsknię za tym miejscem.'

    '(...)na pewno piłam wodę. Tak jakbyś cała się ną oblewała. Cudnie...'

    'Była jakaś inna.'

    'A! I widziałam jak tańczą. Pamiętam niektóre gesty. Płynne jak woda...'

    'Ale bardziej podobne do ognia.'

    '(...) Ja byłam u bezskrzydłych.'

    'Król wariował po zaginięciu królowej.'

    'Kamelii. Nie wiem skąd wiem bo kiedy tam byłam, ona też.'

    'Nie pamiętam.[imienia króla] Miał białe jak gwiazdy jasne włosy, i jasną karnację. Przeciwieństwo Kamelii.'

    'Mieli duże oczy.'

    'Kamelia miała karnację arabską, zielono brązowe oczy, ciemno brązowe włosy prawie do pasa.'

    'http://www.youtube.com/watch?v=eEXuYn8RBYQ&feature=related'

    'To bardzo podobne do hymnu Kameleonii.'

     

    To fragmenty. Przyznacie, że to, co mówiła moja nowa znajoma jest bardzo interesujące?





     To już koniec, pa!


    Podziel się
    oceń
    0
    0

    komentarze (22) | dodaj komentarz

    aye-aye

    piątek, 28 sierpnia 2009 1:45
    Ten post będzie odpowiedzią na komentarz, więc nie spodziewajcie się niczego extra.



  • dodano: 27 sierpnia 2009 22:08

    Wiesz co, coś ci powiem. Według mnie, to ten Młody Puk jest wytworzony komputerowo. Kilkanaście notek wstecz pisałaś, że istotom fantastycznym nie można robić zdjęć, a teraz nagle tak się jarasz tym młodym pukiem. Ciekaw jestem, czy jakby ci ktoś powiedział, że zrobił zdjęcia latającej krowie i by ci je pokazał, to byś w nią uwierzyła? A z resztą znam się trochę na wytworachkomputerowych ( mój tata jest informatykiem ) i jeżeli się przyjżysz, to zauważysz widoczne gołym okiem miejsca, które świadczą o tym, że puk jest wytworzony komputerowo.

    A tak ogólnie to blog mi się średnio podoba. Na początku był fajny, a teraz, kiedy nie masz już o czym pisać, to zrobił się beznadziejny :/

    autor: <lol>



  • Bez obrazy, ale na ten komentarz mogłam i zareagowałam tylko w jeden sposób: <lol2>
    Drogi/a Laughing out loud (tak właściwie mogłeś/aś wymyślić jakiś lepszy nick, chociaż żeby nie był nijaki - nie uważasz, że to nie fair, że ty wiesz, do kogo piszesz, a ja nie wiem z kim mam do czynienia?) najwyraźniej zaszło nieporozumienie... Czyżbyś zatrzymał/a się na tym zdjęciu? Bo nieco poniżej jest wyraźnie napisane, że stworzenie za zdjęcia nazywa się aye-aye... (A nie 'puk'.) To po polsku aj-aj, czyli palczak madagarski, łacinska nazwa: daubentonia madagascariensis. Jeszcze później pisałam, że to autentyczna istota, jej istnienie jest potwierdzone przez naukowców. O stworzonku dowiedziałam się z portalu poświęconemu kryptozoologii, ale to nie znaczy, że aye-aye jest wytworem czyjejś wyobraźni. Twój tata jest informatykiem, tak? To poproś go o lekcję, bo Twoją umiejętność odróżniania autentycznych zdjęć od tych wygenerowanych komputerowo oceniam raczej nisko. Mógłbyś/Mogłabyś zastanowić się, zanim coś napiszesz. Zamiast niepotrzebnie stukać w klawiaturę wystarczyło włączyć zwykłą wyszukiwarkę, np. Google i wpisać nazwę istotki.

    Ale wpisanie dwóch słów do wyszukiwarki jest bardzo męczace, prawda? Więc wyręczę Cie, by rozwiać wątpliwości Twoje i być może innych osób. Zacytuję wikipedię:
    " Palczak madagaskarski, aj-aj (Daubentonia madagascariensis) - gatunek małpiatki, jedyny współcześnie żyjący przedstawiciel rodziny palczakowatych, blisko spokrewniony z większym od niego, wymarłym Daubentonia robusta. Występuje tylko na wschodnim i północno-zachodnim wybrzeżu Madagaskaru (gatunek endemiczny). Ciało wielkości kota, z dużą głową i krótkim pyskiem, uszy duże, chwytne palce u rąk i nóg. Ubarwienie czarnobrązowe, na twarzy i piersiach jaśniejsze. Futro puszyste z miękkim włosem. Duży puszysty ogon. Jego charakterystyczną cechą jest to, że posiada cienki, długi palec środkowy, zakończony hakowatym pazurem. (...)"

    Systematyka
    Domena eukarioty
    Królestwo zwierzęta
    Typ strunowce
    Podtyp kręgowce
    Gromada ssaki
    Szczep łożyskowce
    Rząd naczelne
    Podrząd Strepsirrhini
    Rodzina palczakowate
    Rodzaj Daubentonia
    Gatunek palczak madagaskarski
    Nazwa systematyczna
    Daubentonia madagascariensis
    (Gmelin, 1788)



    Proszę bardzo. Nie usuwałam nawet hiperłączy, żeby każdy mógł sobie poczytać, co to jest np. małpiatka i upewnić się, że nie jest to wytwór czyjejś wyobraźni.


    Może jeszcze zdjęcia? Zapewniam, że nie są one wygenerowane komputerowo.

    Mały aye-aye:

    1 2 3 4

    Dorosłe aye-aye:

    1 2 3

    Jeśli chodzi o robienie zdjęć istotom fantastycznym, wciąż uważam, że to niemożliwe. Chyba, że robi się zdjęcie istocie, gdy ta udaje coś innego, np. da się zrobić zdjęcie olbrzymowi, gdy udaje pagórek, tylko wtedy wyjdzie na zdjęciu jak normalny pagórek, a nie olbrzym, albo gdyby zrobić zdjęcie chochlikowi, gdy ten udaje kwiat, na zdjęciu widać by było tylko zwykły kwiatek. Zdjęcie aye-aye zamieściłam w poprzedniej notce jako ciekawostkę, by pokazać, jak wiele wspólnych cech wyglądu posiada aye-aye i rysunek z Przewodnika Artura. Ile tak naprawdę aye-aye ma wspólnego z pukiem, tego nie wiem. Palczak madagaskarski jest co prawda bardzo żadki i na pewno wiele osób o nim nie słyszało, ale to, że się czegoś nie zna, nie oznacza, że to coś nie istnieje.

    Co do Twojej opinii na temat mojego bloga - gusty są różne. Niektórzy lubią mojego bloga i uważają tematy poruszane przez mnie za ciekawe. Na pewno notki nie staną się dla Ciebie bardziej ciekawe, skoro nie napisałeś/aś, co Ci się konkretnie podoba. Krytykować też trzeba umieć. Określenie "na początku" nie jest zbyt dokładne, a na pewno nie wrócę do prostych rozwiązań, które stosowałam na samym początku, w kilku pierwszych notkach. Gdybyś podał/a jakich tematów konkretnie Ci brakuje, być może doczekałbyś/doczekałabyś się notki, która by Cie zainteresowała.


    Na zakończenie tej notki powiem tylko, że Internet byłby dużo milszym miejscem, gdyby ludzie dwa razy się zastanowili, niż coś napiszą i sprawdzali wiarygodność swych poglądów, nim coś skrytykują. Ciao!


    Podziel się
    oceń
    0
    0

    komentarze (2) | dodaj komentarz

    puk & błędne ogniki & komentarze

    wtorek, 25 sierpnia 2009 17:03


    Notka na szybko... 
    Edit: znalazłam sobie temat, więc jednak bedzie to normalna (czyt. długa) notka.


    #1 - 'Tarcza Dawida' i o ingerencji elfów w nasze życie
     

  • dodano: 24 sierpnia 2009 17:04

    Dzięki za komentarz. Mam 2 pytania których poznanie odpowiedzi bardzo mi ułatwi życie:
    1. Proszę o pomoc!!! Wiem, że mi pewnie nie uwierzysz, ale dostałam list od nikogo! Nic nie było napisane na kopercie tylko taki znak ( http://www.zgapa.pl/zgapedia/data_pictures/_uploads_wiki/g/Gwiazda_Dawida.png) czyli gwiazda Dawida... A na kartce było napisane: "JESTEŚ ŁOWCĄ BESTII"... CO MAM ROBIĆ???!!!!
    2. Mam jeszcze pytanko:
    jak złapię chochlika, to jego rodzina się zezłości... A co jak poproszą o pomoc elfy?
    Proszę o odpowiedzi!

    autor: Basia

  •  

     

    1. 'Gwaiazda Dawida' może być symbolem jakiejść organizacji, może być dla nich jakimś talizmanem obronnym. To tylko teza. Być może walczą z jakimiś "bestiami" i chcą Twojej pomocy. Równie dobrze znajomi mogli zrobić Ci kawał. I co, na kopercie nie było żadnego znaczka? Żadnej pieczatki pocztowej? Był Twój adres? Nie wiem, co o tym sadzić. Cóż, na razie nie rób nic. Nie przejmuj się tym. Jedno zdanie nic ci nie zrobi. Nie było tam żadnych instrukcji, więc niby co masz robić? Jeśli bedzie ciąg dalszy, wtedy będziesz się zastanawiać, co robić. Na razie radziłabym zostawić tę sprawę w "zawieszeniu".
    2. Nie ma potrzeby martwić się na zapas. Przede wszystkim, chochlik na pewno Cie przeżyje, więc będzie miał jeszcze szansę być na wolności. Poza tym, elfy raczej nie mieszają się do spraw ludzi i nie szczególnie zajmują ich problemy tak niewielkich i licznych stworzonek jak chochliki. Ale mogę się mylić. Cóż, nawet jeśli, to elfy Cie nie uwięzią, bo jak wtedy pomogą chochlikowi? Jeśli będą mieć do Ciebie pretrensje, najrozsądniej będzie po prostu wypuscić chochlika. I tyle. Hodowca chochlika nie oże tak się bać ;] Spokojnie, elfy akurat są na tyle rozsądne, że nie skrzywdzą nikogo bez potrzeby. Są co prawda złe rody elfów, ale one też powinny być w miarę rozsądne...

    #2 - Nowy blog Basi Nike

  • dodano: 24 sierpnia 2009 18:56

    I jeszcze coś:
    Zapraszam na mojego nowego bloga
    http://prawdziwy-przyjaciel.blog.onet.pl/
    i zapraszam do konkursu!

    autor: Basia


  • Ładny blog, choć psy stanowczo nie są moimi ulubionymi zwierzakami. Wzięłabym udział w konkursie, gdyby zdjęć nie trzeba było przerabiać na glittery, nie lubię tego portalu. Wolę przerabiać foty w programach graficznych ;]

    #3 - Wklejanie zegara

  • dodano: 27 sierpnia 2009 11:00

    Fajna nota. Też próbowałam wkleić ten zegar, ale mi się nie udało :).

    autor: Lily_Coldstone


  • Na blogu na wp powinien wejść Ci bez niczego. Na onecę nie da, bo onet nie odczytuje kodów html. Tylko jak wklejasz ten kod zagara, to kliknij ikonkę edytowania kodu html. Zegar czasem się zacina, znika, ale zazwyczaj wystarczy odświeżyć stronę. Spróbuj jeszze raz. 



    Zmienilam ikonkę dla puka :)

    Co powiecie na zdjecie młodego puka?



    Tak wygląda puk z Przewodnika Artura:



    Porównajcie sobie! Stworzonko ze zdjęcia nazywa się aye-aye. Istotka była nie raz badana przez naukowców.



    Prawda, że podobieństwo jest uderzające?


    A teraz króciutka legenda dotycząca zamku Olsztyńskiego (woj. śląskie)

    "Istnieje legenda - o ubogim chłopcu, który pasł bydło w pobliżu ruin zamku. Źli koledzy wrzucili mu czapkę do podziemnego lochu. Chłopiec zszedł do podziemi by wydostać czapkę. Wtedy w czeluściach zauważył czarnego psa, który pilnował ukrytych tam skarbów. Pies przemówił ludzkim głosem i napełnił czapkę chłopca złotem. Szczęśliwy chłopiec wydostał się na powierzchnię. Inny chłopiec, zazdroszcząc mu tego skarbu, kazał wrzucić do lochu swoją czapkę. Poszedł po nią, ale już nigdy nie wrócił na powierzchnię. Zginął w podziemiach, a jego duch błąka się w pobliżu lochu."

    Czarny pies to był z pewnością puk. Nagrodził niewinnego chłopca, a tego złego ukarał...


     
    Z ciągu dalszego.

    promo-image1

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900


    promo-image2

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900

    promo-image2

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900

     promo-image2

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900

     promo-image2

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900

     promo-image3

    1024x768
    1280x1024
    1280x800
    1440x900


    Zacznijmy od opowiadania Ani - od dziś na miom blogu - Andzi (żeby można odróżnić Anie, które udzielają się na tym blogu... Są trzy: Ania Szczurek, Ania 'KoLoRoWa' oraz Andzia ;] ).

    Tę historię usłyszała od swojej babci i nie wie, ile jest w niej prawdy.

     

    "Babcia kiedyś (jakiś miesiąc temu ?) opowiadała mi, że niedaleko nas, mieszkała niegdyś taka pani. Babcia niezabardzo ją znała, ale wiedziała jak wyglądała. Była to bardzo dziwna pani - nie była stara, choć na taką wyglądała, mieszkała sama obok takiego samotnego lasu, który jest do dzisiaj. Tam też płynie taki mały potoczek (podczas ulew to prawie rzeka). Pewnego dnia, jak babcia poszła do swojej koleżanki na chwilę to została (jak to babcia ;P ) do wieczora. a gdy wracała się było już ciemno. Kiedy tak wracała, to widziała jakby świetliki, ale 2 x większe i to był początek września, więc to raczej nie możliwe żeby były wtedy świetliki. A te ''świecidła'' lataly koło domu tej pani i wylatywały jakby z lasu. Ale babcia poszła dalej, bo co ją to wtedy mogło obchodzić? Na drugi dzień tej pani nie widziano. Ani potem przez długi czas również jej nie było... Aż w końcu (podobno) ktoś ją widział, jak szła normalnie jak jakiś trup, jakby była opętana (czy jakoś tak to babcia opowiadała). Nie pamiętam zakończenia tej historii, ale wiem, że teraz wszystkie okna i drzwi w jej domu są zamurowane i nie wiadomo kto to zrobił. Nie widać nic nienormalnego, ale wszystko jakby opuszczone 100 lat temu i zamurowane okna i drzwi."

    Moja teoria:
    Ta kobieta mogła iść za błędnymi ognikami...
    Błądziła tak długo, aż postradała zmysły

    lub

    elfy ją znalazły i się nią zaopiekowały, ale jak ją wypuściły, to była już stara i postradała zmysły
    lub
    w jej cialo wszedł odmieniec... 
    Chociaż to mało prawdopodobne.
    A te mury... Może ktoś chciał zabezpieczyć dom, żeby sie nie zawaliło czy coś.
    To są moje pomysły. A Wy co o tym myślicie?



    Ogniki w mitologii słowiańskiej:

    "Ogniki (zwane także świecnikami, świczkami, błędnymi ognikami bądź świetlikami bagiennymi) - w mitologii słowiańskiej były to małe demony, które rozpalały migoczące światełka koloru żółtego bądź niebieskiego, najczęściej pojawiające się nocą ponad bagnami i moczarami, rzadziej na polach. Migotaniem swoich światełek mamiły one ludzi przechodzących przez takie właśnie tereny, tak, że gubili oni drogę i mogli błąkać się w jej poszukiwaniu przez całą noc - mogły go nawet uśmiercić. Jednakże zdarzało się również, że ogniki litowały się nad zagubionym człowiekiem i wskazywały mu właściwy kierunek."




    A teraz legenda, w której występują bł. ogniki. Zwróćcie uwagę na ostatni akapit:

    "Przy zbiegu ulic Szkolnej i Grobli w dzielnicy Błeszno znajdują się mokradła, na których w latach 90. XX wieku odkryto murowane ślady zamku gotyckiego. Do dzisiaj można zauważyć drobne pozostałości fosy i wałów, choć teren jest mocno zarośnięty i dość trudno dostępny. Bardzo skąpe informacje o zamku pojawiają się jedynie w dokumentach z XIV wieku. Nie wiadomo, jakie były jego późniejsze losy. Mieszkańcy Błeszna mają własną teorię na temat tajemniczego zniknięcia zamku.

    Zdjęcia wykonane przez R. Kuliga i D. Ostrowskiego

    Dawno temu, kiedy Polską rządzili jeszcze królowie, Błeszno było wioską, oddaloną o 2 km od Częstochowy. Tamtejszym zamkiem władał bogaty i dumny rycerz, który utrzymywał oddział własnego wojska. Oddział był bardzo dobrze wyszkolony i często wspierał zbrojnie samego króla. W zamku znajdowała się też duża kaplica, do której ów pan często zachodził i zatapiał się w modlitwie, bowiem był bardzo pobożny.
     
    Zdjęcia wykonane przez Z. Bereszyńskiego

    Pewnego razu jednak między władcą a rycerzem doszło do sporu. Nikt nie pamięta, o co poszło, ale konflikt był na tyle poważny, że rycerz podniósł bunt przeciw królowi. Wysłane przez monarchę dla stłumienia buntu wojska zostały pokonane przez prywatne oddziały pana na Błesznie. Wówczas ten, upojony zwycięstwem, zuchwale wykrzyknął, że jest równy Bogu.


    W tym momencie rozwarła się ziemia i pochłonęła zamek wraz z jego mieszkańcami. W chwilę później miejsce to zostało zalane przez wodę. Powstało bagno, na którym czasem ciemną nocą można zobaczyć ogniki. Są to dusze rycerza-bluźniercy i jego sług."

    Cóż, bardzo mozliwe, że rzeczywiście wystepują tam błędne ogniki.




    Wiecie, ile się pisze taką notkę?! Jestem na skraju szaleństwa. Zamkną mnie w warjatkowie. I komputer mi się tnie. ;|  No, ale to na szczęscie już koniec tej notki :)


    Odliczajmy dalej!



    Pa!


    Podziel się
    oceń
    0
    0

    komentarze (4) | dodaj komentarz

    Zdjęcia w galeriach.


    czwartek, 24 sierpnia 2017

    Licznik odwiedzin:  67 650  

    Kalendarz

    « sierpień »
    pn wt śr cz pt sb nd
         0102
    03040506070809
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31      

    Głosuj na bloog






    zobacz wyniki

    Subskrypcja

    Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

    Statystyki

    Odwiedziny: 67650
    Wpisy
    • liczba: 69
    Galerie
    • liczba zdjęć: 93
    Bloog istnieje od: 3449 dni

    Wyszukaj

    Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

    Lubię to