Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 282 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Nic nie jest niemożliwe, gry w grę wchodzi magia"

czwartek, 19 maja 2016 5:22

oko_new

Witajcie! Dzisiaj chciałabym zachęcić wszystkich do poszukiwania istot fantastycznych. Z pomocą materiałów z oficjalnej strony Spiderwick przygotowałam poradnik, jak zacząć swoje badania. Opowiem także o syrenach, o co prosiła mnie kiedyś Kimio. Jeśli interesuje Was jakiś konkretny gatunek istot fantastycznych, powiedzcie mi o tym - postaram się przekazać Wam informacje na wybrany temat.

 

______________________________

ikona lupa.jpg

Ikonka lupy oznacza badania terenowe. Dziś opowiem, od czego warto zacząć poszukiwanie istot fantastycznych w swojej okolicy. Zbieranie opowieści - to etap, który poprzedza same obserwacje.

1. Pomyśl, czy słyszałeś kiedyś jakąś nietypową historię od swojej rodziny, sąsiadów, przyjaciół.

2. Zastanów się, czy w pobliżu jest jakiś nawiedzony dom lub inne owiane tajemnicą miejsce.

3. Zapytaj, czy ktokolwiek z Twojej rodziny widział kiedyś ducha, dziwne blaski, słyszał podejrzane dźwięki.

4. Przypomnij sobie, czy dziadkowie opowiadali Ci o jakichś potworach, grasujących po okolicy.

5. Rozważ, czy jest cokolwiek innego, co po prostu zwróciło Twoją uwagę - cokolwiek nietypowego, dziwnego, trudnego do wyjaśnienia.

6. Zapoznaj się z miejskimi legendami. 

7. Jeśli słyszałeś coś nietypowego na obozie, albo śpiąc u znajomego, także weź to pod uwagę.

Wszystkie opowieści i to, co sobie przypomnisz, należy zapisać, najdokładniej jak jesteś w stanie. Gdy zbierze się takie opowieści, posiada się materiał, który można zacząć analizować.

Warto czytać! Nie tylko słuchać o miejscowych legendach - warto przeczytać różne wersje, porównać je ze sobą, poszukać także podań z innych terenów. No i warto zajrzeć do "Przewodnika terenowego" i innych prac. Dzięki temu będzie miało się zarys, jak może wyglądać stworzenie, które znajdziemy. Warto wiedzieć, czego możemy się spodziewać.

Fullscreen_capture_632014_155259.jpg
Rozszerzona mapa majątku Spiderwick i okolic.

 

W rozpoczęciu poszukiwań bardzo pomaga mapa. Możecie ją kupić, wydrukować albo narysować sami. Najważniejsze, byście mogli po niej pisać, nanosić uwagi i zaznaczać określone tereny. Mapa, którą posługuje się badacz istot fantastycznych, musi posiadać zaznaczone tereny, na których pojawiają się określone magiczne stworzenia. Taką mapę uzupełnia się z czasem, wraz z rozwojem badań.

 

Gdy już wiesz, gdzie szukać i na jakie istoty możesz się natknąć, należy zebrać odpowiedni sprzęt, ale najpierw - musimy wiedzieć, co nam jest potrzebne. Należy wynotować jak najwięcej metod na:
- wykrywanie istot fantastycznych,
- zwabianie istot fantastycznych,
- odstraszanie istot fantastycznych.

Można oczywiście korzystać z sugestii zawartych w "Przewodniku terenowym", wiedząc jednak, gdzie i kogo szukamy, można wymyślić własne metody, tak jak rodzeństwo Grace wymyśliło, by rozsypać mąkę. Można także pomyśleć o innych metodach na chwytanie stworzeń, trzeba jednak pamiętać, że zwabionym w pułapkę np. chochlikom nie może stać się krzywda.

Kiedy już zaopatrzymy się w potrzebne sprzęty, odzież i pożywienie, można udać się na poszukiwania.
Warto mieć kogoś do towarzystwa - rodzeństwo, przyjaciela - tak jest bezpieczniej, a i zawsze przyda się nam jakaś pomoc. Poza tym - można liczyć na towarzystwo podczas ciągnących się obserwacji, zasadzek czy niespodziewanych przygód.


jared.jpg
Szkic: Jared dodający uwagi do "Przewodnika terenowego"

Od razu notuj wszystko, co zaobserwujesz. Jeśli dopiero zaczynasz badania i zbierasz informacje, przeanalizuj wszystkie możliwe ślady występowania istot fantastycznych:
- dziury w ścianach,

- wybrzuszone dachówki domu,

- uchylone kratki wentylacyjne,

- odciski stóp w kurzu,

- znalezione małe ubranka albo narzędzia,

- drzewa z dziwnymi sękami,

- dziwne światełka błyskające nocą wśród drzew,

- bliskość dębów, jesionów, ciernistych krzewów,

- okręgi z grzybów,

- poruszające się kształty, gdy patrzymy kątem oka,

- słyszenie kroków, gdy nikogo nie ma w pobliżu,

- szeleszczenie i chrobotanie w ścianach,

- muzyka wypływająca spod ziemi albo z drzew,

- znikające jedzenie, które zostawiło się na noc na wierzchu,

- gasnące latarnie, gdy się pod nimi przechodzi,

- zwierzęta domowa atakujące owady, których nie widać,

- rzeczy, które znikają tylko po to, by odnaleźć się w innym, niespodziewanym miejscu.

To oczywiście tylko przykładowe poszlaki. Starajcie się notować wszystko, co jest podejrzane. Zazwyczaj znalezienie pięciu poszlak oznacza, że mamy do czynienia z istotą fantastyczną.

 

artur.jpg

Szkic przedstawiający młodego Artura Spiderwicka

 

Kiedy już spotkasz istotę fantastyczną, postaraj się stworzyć jej charakterystykę, nie zapominając o szczegółach. Narysuj ją i opisz przebieg spotkania.

 

1. Kiedy po raz pierwszy spotkałeś to stworzenie?
2. Co zrobiłeś? Co zrobiła ta istota?
3. Co mówiliście?
4. Co widziałeś?
5. Jaki czułeś zapach?
6. Czy miałeś jakąś przygodę z tą istotą?
7. Czy stworzenie było psotne i zrobiło coś niespodziewanego?

 

Koniecznie prowadźcie dziennik! Bardzo przydatny jest "Notatnik do fantastycznych obserwacji", warto jednak założyć oddzielny zeszyt, bowiem z biegiem czasu przekonacie się, że poczynionych obserwacji jest zbyt wiele, by zmieścić je wszystkie w jednym notatniku.

Nie zapisujcie jedynie ogólnych informacji o gatunku, jakie udało Wam się znaleźć. Piszcie wszystko, czego dowiedzieliście się o konkretnym przedstawicielu. Jego imię, kolor oczu, co lubi jeść itd. Wnioski o całym gatunku wyciąga się dopiero na koniec.

 

Nigdy nie zapominajcie, że w swoich badaniach należy pozostać ostrożnym. Zadzieranie z istotami fantastycznymi może zakończyć się np. porwaniem przez nie kogoś z Waszej rodziny - czy jesteście gotowi ruszyć bliskim na ratunek, tak jak Jared i Simon ruszyli ratować Mallory? Używajcie środków ochrony przed istotami fantastycznymi, miejcie je zawsze ze sobą.

 

 

______________________________
ikona syreny.jpg

Syreny - to najpopularniejsze w naszym kraju określenie, którym zwykliśmy nazywać wodne istoty fantastyczne.

Syreny znane były ludziom od dawna, na różnych kontynentach. Choć nie są upublicznione oficjalne badania naukowe, relacje z przypadkowych spotkań z syrenami są dość częste. Są to dawne i współczesne relacje rybaków, ale także nagrania, których prawdziwość oczywiście stale próbuje się podważać.
Przykład nagrania (z dwóch różnych perspektyw):  YouTube

 

http://data.whicdn.com/images/124313374/large.jpg

Obraz: strony z "Przewodnika terenowego"

 

Istnieją różne przesłanki, by podejrzewać, że syreny mają większe oczy, niż jest to zobrazowane w "Przewodniku terenowym" - ułatwiłoby im to widzenie w ciemności.

Prawdopodobne jest, że syreny współpracują nie tylko z sobą, ale także z np. delfinami, z którymi wspólnie polują na ławice ryb. Istnieje też możliwość, że migrują wraz z wielorybami.

Jak zauważył Artur Spiderwick, potrafią one wytwarzać różne przedmioty, w tym ozdoby i narzędzia. Dobre w tych celach są nie tylko muszle, ale i elementy zmarłych zwierząt, jak np. kolec jadowy płaszczki.

Wszystkie syreny zdolne są do echolokacji, co pozwala przypuszczać, że pewne niezidentyfikowane dźwięki oceaniczne, odnotowywane przez naukowców, mogą być wydawane przez syreny. Najsłynniejszy taki dźwięk nazwano "Bloop", został on zarejestrowany kilkakrotnie przez zdemobilizowany wojskowy system (Sound Surveillance System) i został zlokalizowany  w odległym punkcie na Pacyfiku, na zachód od południowego krańca Ameryki Południowej. NOAA (czyli National Oceanic and Atmospheric Administration – amerykańska agencja rządowa) opisuje bloop jako dźwięk o wzrastającej przez ponad minutę częstotliwości, zarejestrowany przez wiele czujników odległych do pięciu tysięcy kilometrów od miejsca jego wystąpienia. Naukowcy NOAA wykluczają, aby dźwięk mógł być wywołany przez wytwory myśli technicznej człowieka (na pewno nie jest to dźwięk wywołany przez okręty podwodne czy bomby), jak również wykluczają, by dźwięk ten wydawały znane już ludzkiej nauce organizmy morskie. Dźwięk ten jest kilkukrotnie silniejszy od najgłośniejszego znanego dotychczas dźwięku pochodzenia biologicznego, wydawanego przez płetwala błękitnego. Odnotowano jeszcze pięć innych dźwięków nieznanego pochodzenia, którym nadano nazwy "Julia", "Train", "Slow Down", "Whistle", "Upsweep".



finalflat.jpg

Ilustracja do "Kronik Spiderwick"

Spisanych obserwacji syren jest tak wiele, że gdyby chcieć je tu wszystkie opublikować, musiałabym na to poświęcić przynajmniej pięć wpisów. Ograniczę się więc jedynie do podania przykładów - więcej można z łatwością znaleźć we własnym zakresie.

 

#1.
1988 roku, kilka mil od wybrzeży Florydy na Oceanie Atlantyckim. Znany zawodowy nurek Robert Froster nurkował samotnie w celu znalezienia sztucznych konstrukcji na dnie morskim, kiedy zobaczył jakieś zamieszanie w wodzie. Kiedy odwrócił tam wzrok, to ujrzał jakąś postać zmierzającą w jego kierunku. Woda wokół niego dosłownie zakipiała i zmętniała od podniesionego z dna obłoku mułu i osadów. Kiedy nieznana istota ruszyła na niego, to zauważył, że porusza się ona ruchem wężowym, a nie ślizgiem. Kiedy istota znalazła się w odległości 20 stóp (ok. 6,5 m) od niego, wtedy ujrzał on coś dziwnego. Istota miała ramiona z ostrymi szponami, które wyciągnęły się ku niemu. I wtedy właśnie ujrzał on istotę w całej swej krasie. Miała ona niezaprzeczalnie parę kobiecych piersi, długie włosy, gładką skórę, rybi ogon od pasa w dół. Wyglądała jak pół-kobieta pół-ryba. Froster powiedział potem: "Nigdy nie widziałem tak wściekłej nienawiści w oczach żadnego człowieka czy zwierzęcia".  Zanim stworzenie mogłoby go dopaść, Froster wystrzelił w kierunku powierzchni i wspiął się na pokład swej łodzi, gdzie był już bezpieczny. Już nigdy więcej nie zobaczył tego stworzenia.

#2.
O innym spotkaniu, które miało miejsce w dniu 9 stycznia 1493 roku, w pobliżu wybrzeży Mezoameryki napisał w swej kronice o. Bartolome de Las Casas. Zgodnie z jego relacją – słynny nawigator Krzysztof Kolumb (Christobal Colon) twierdził, że zaobserwował on "trzy syreny na pełnym morzu… Ale nie były one tak piękne, jak to się mówi i miały pewne podobieństwo do kobiet i mężczyzn…"

#3.
Innym przypadkiem, w który był zamieszani członkowie załogi innego znakomitego żeglarza i podróżnika Henry’ego Hudsona – Thomas Hilles i Robert Raynar, którzy w dniu 15 czerwca 1608 roku, w czasie II wyprawy Hudsona w poszukiwaniu tzw. Przejścia Północno-Wschodniego, zauważyli syrenę nieopodal brzegów Nowej Ziemi (Rosja), niemal na 75 stopniu szerokości geograficznej północnej. Była ona wielkości człowieka, miała kobiece plecy i piersi, białą skórę oraz długie i czarne włosy. Kiedy się zanurzyła, zauważyli oni jej cętkowany ogon jak u morświna.

#4. 
Kolejny przypadek miał miejsce na Wyspach Owczych (Dania) w roku 1723. Członkowie Duńskiej Królewskiej Komisji badający prawdopodobne relacje o spotkaniach z syrenami i podobnie wyglądającymi istotami na tych akwenach, zaobserwowali dziwnie wyglądające stworzenie, które zbliżyło się do ich statku. Stworzenie to zanurzało się gwałtownie, a potem równie szybko wynurzało, by im się dokładnie przyjrzeć. W czasie kilku minut obserwacji tego stworzenia, statek zaczął się gwałtownie kołysać, co zmusiło załogę do odpłynięcia z tego miejsca. Kiedy to zrobili, syren wydął swe policzki i wydał z siebie głęboki ryk, a potem zanurkował i znikł im z oczu.

#5. 
Pewnego razu, przed rokiem 1791, na brzegu w okolicy Castlemartin koło Dyfed (Walia). Henry Reynolds szedł plażą, i naraz ujrzał kogoś wyglądającego na szesnastolatka siedzącego w morzu. Kiedy podszedł bliżej to zobaczył, że istota ta ma duży, węgorzowaty ogon, którym istota poruszała przez cały czas. Jego lub jej ramiona wydawały się być cienkie i krótkie, a z czoła wystawały jakieś brązowe wstęgi, które przewieszały się przez plecy i wchodziły do wody. Reynolds obserwował tą istotę przez całą godzinę, jak on/ona/ono płynęło nieopodal skały w odległości około 35 stóp (10,5 m).

#6.
Gdzieś na Bahamach, gdzie dokładnie nie wiadomo, w roku 1869 sześciu mężczyzn płynąc łódką do zatoki, zauważyło na płyciźnie piękną syrenę o niebieskawych włosach, które spływały na jej ramiona i ręce. Zauważywszy ludzi, stworzenie to wydało z siebie niesamowite wycie i znikło w głębinach oceanu, zanim mężczyźni zbliżyli się do niej.

 

Relacje zbierał na swoim blogu https://ripsonar.wordpress.com/, gdzie możecie znaleźć więcej doniesień na temat syren.

tony cursed pirate girl.jpg

Autor ilustracji: Tony DiTerlizzi


Czy należy bać się syren? Tak, jeśli się je spotka. Syreny raczej nie lubią ludzi, ponieważ ludzie zanieczyszczają środowisko naturalne. Syreny mogą być agresywne, choć nie muszą, jeśli się ich nie drażni. Z pewnością jednak nie chcą być obserwowane. Bez odpowiedniego przygotowania, lepiej nie zadzierać z nimi, bo mogą wciągnąć człowieka pod wodę. Zagrożenie jest jednak o tyle niewysokie, że na syreny trudno natrafić. Zazwyczaj ukrywają się i trzeba mieć naprawdę duże szczęście, by spotkać je przypadkiem. Jeśli nie jest się marynarzem czy nurkiem, prawdopodobieństwo zobaczenia syreny jest znikome.

Syreny były jednak obserwowane już w zamierzchłych czasach. Pierwsze wzmianki pochodzą z Asyrii, tysiąc lat przed naszą erą. Syreny obserwowali także pierwsi chińscy żeglarze. Obserwacje syren i pogłoski o nich odbijały się w sztuce ludzi. Morskie istoty są wspomniane w arabskich opowieściach "Tysiąca i jednej nocy", inny ich wariant pojawia się w "Odysei", starym greckim dziele (VIII w. p.n.e.). Od syren roi się w starych opowieściach irlandzkich i brytyjskich. Stworzenia te obserwowali także Wikingowie. Nawet w naszym kraju syreny są niezwykle popularne, a wszystko dzięki legendzie o warszawskiej syrence, która ma kiedyś powrócić, by obronić miasto. Jedną z wersji legendy można przeczytać na http://www.bajkowyzakatek.eu/2010/11/polski-legendy-warszawska-syrenka.html Niewykluczone jednak, że żyjąca w Wiśle istota była niksą, a nie syreną.


Blue-Finned_Seamaid.jpg
Syrena niebieskopłetwna, autor: Tony DiTerlizzi

 

 

______________________________

ikona_wstęp.jpg

Pamiętajcie, nic nie jest niemożliwe, gdy w grę wchodzi magia!
Powodzenia we wszystkim.

- Violet Whitewater


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nobody expects the Spanish Inquisition!

środa, 18 maja 2016 9:00

oko_new

"Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej Inkwizycji!" to osławiony cytat ze skeczu grupy Monty Pythona. Czy ktoś spodziewał się nowej publikacji na tym blogu, czy też nie - oto jest, czarno na białym.

 

Witam serdecznie wszystkich przypadkowych i nieprzypadkowych czytelników. Szczególnie tym drugim winnam wyjaśnienia. Blog od tej chwili jest reaktywowany. Co się działo z autorką przez ostatnie kilka lat - tego rzec nie mogę. Nie wyjawię Wam także, czy jestem tą samą osobą, która prowadziła bloga wcześniej - niemniej podpisywać będę się tym samym imieniem: Violet Whitewater.
Zachowa się także to, co stało się na tym blogu tradycją. Wykorzystywany będzie nadal zwyczaj używania ikonek (zawsze z wizerunkiem oka na powitanie i pożegnanie - jest to symbol zachowania czujności, obserwacji i otwartości na świat). Dalej znajdować tutaj będzie można porady i odpowiedzi na zadane pytania (w myśl, że choć może przedawnić się konkretna sprawa, dany problem może powtórzyć się u kogoś kolejnego). Postaram się utrzymać dawny styl tego bloga, szczególnie w kwestii wypowiedzi. Pozostawiony będzie także obecny układ graficzny, którego, niestety, nie da się edytować (to znaczy, można zmienić go na zupełnie inny, zgodny z nowymi normami, oznacza to jednak wyrzucenie do kosza nagłówka, który, nie ukrywam, ogromnie pasuje do całości bloga). Z tego powodu nie mogę usunąć starych ramek, z których jakąkolwiek wartość przedstawia obecnie jedynie Archiwum.

Nowości? Sami zobaczycie. Postaram się opisywać wszelakie rzeczy jeszcze rzetelniej, niźli to było czynione do tej pory, a badania prowadzić znacznie obszerniej, a także wykorzystywać więcej prywatnych materiałów.

Nie mam pojęcia, czy blog ten będzie dalej przez kogokolwiek czytany - nie trapi mnie to jednak. Kto szuka, ten znajdzie. I nie mówię tu o widniejącym w nagłówku adresie. Mówię o poszukiwaniu konkretnych treści, odpowiedzi na swoje pytania, o poszukiwania nieznanego i intrygującego.

W gwoli przypomnienia: blog ten powstał jako swoista kontynuacja informacyjna "Przewodnika terenowego" znanego z "Kronik Spiderwick", zbierana i publikowana wiedza pochodzi jednak ze źródeł wielorakich i zróżnicowanych.

Zapraszam do lektury.

 

 

_______________________________

gargulec

Gargulce. Temat wdzięczny i niewyczerpany, jeśli chodzi o opisy terenowe. Z łaciny: gargulio. Rodzina: Bestialapidae. Pochodzą prawdopodobnie ze Starożytnego Egiptu tudzież Starożytnej Grecji. Stworzenia nocne, widywane często, szczególnie na starszych budynkach, zamieszkujące zazwyczaj najwyższe punkty domostw. Zakłada się, iż strzegą zamieszkujących przez siebie siedzib - podejrzewam jednak, że nie z umiłowania do ludzi, a dlatego, że są to istoty terytorialne. Mimo tego, raczej nie odnotowuje się przypadków, w których gargulce zagrażałyby współmieszkańcom jakiejkolwiek rasy. Zaakceptowane przez ludzi między innymi ze względu na ich funkcję apotropaiczną (czyli odstraszającą złe moce).

 

gargulec01.jpg

Zdjęcie: archiwum prywatne Delicji, południe Francji

Powyższa fotografia została mi dostarczona prywatną pocztą przez bliską mi osobę, podczas jej pobytu na południu Francji. Warta wspomnienia jest sama rezydencja, w której zostało zrobione zdjęcie - to kilkusetletni dom, oddalony znacznie od miasta, datowany podobnie jak rezydencja Spiderwicka - i nawet na terenie przynależnym znajduje się stajnia. O owej posiadłości opowiem więcej, jeśli Delicja przyzwoli - warte publikacji są bowiem zdjęcia przedstawiające okolicę, jak i relacje dotyczące potencjalnych fantastycznych istot, osiadłych w środku oraz w pobliżu tegoż majątku.

Gargulec ze zdjęcia został ujęty wdzięcznym sercem nie z mojej inicjatywy - w takiej formie został mi dostarczony, jako że autorka wiedziała, iż niezwykle lubię doniesienia o istotach fantastycznych oraz prowadzę badania nad fantastycznym światem. Zdjęcie to było wszakże prezentem niezwykle trafionym, który uradował mnie i którym dzielę się teraz z Wami - mając ku temu pasującą okazję. Kolejno, tenże gargulec był miłym zaskoczeniem także dla samej Delicji - choć mało rozmowny, na pewno nie był gorszym druhem niźli kilkuletni chłopiec, którym zajmowała się Delicja, zamieszkując wiekową posiadłość.

 

IMGP2557.JPG

Zdjęcie: archiwum prywatne Violet Whitewater, Paryż, Norte Dame

Gdy mowa o gargulcach, niemal każdy ma niemal od razu w głowie nazwę "Notre Dame". Katedra w Paryżu. Czy słynne gargulce mogą się poruszać tak, by nikt ich nie zauważył? Gargulcom ułatwiono to nadzwyczaj w XIX wieku, dostawiając na balustradzie rzeźby, przez niektórych wciąż zwane gargulcami, a przez innych, dla odmiany, określane mianem chimer (przez innych zaś, również dla rozróżnienia, zwane po prostu "groteskami", co uważam za niemniej mylące). Najsłynniejsze są właśnie owe "chimery", które na Notre Dame pojawiły się niecałe dwa wieki temu i to one ściągają na siebie uwagę wszystkich turystów.

IMGP2577.JPG

Zdjęcie: archiwum prywatne Violet Whitewater, Paryż, Notre Dame

Prawdziwe, żyjące gargulce, zamieszkujące Notre Dame od średniowiecza, to te chwytające się łuków, ścian katedry, a nie balustrady. Jest ich wiele i nie w sposób potwierdzić, czy wszystkie z nich są istotami żywymi, czy też raczej: na takie badania należałoby na to poświęcić niezwykle dużo czasu. Gargulce bowiem potrafią w bezruchu wytrzymać niezwykle długo, ja zaś podczas mojego pobytu w stolicy Francji nie mogłam poświęcić im aż tyle uwagi.
Nie wykluczam, iż wśród znajdujących się na balustradzie Notre Dame rzeźb, zwanych czasami "chimerami" czy "groteskami" znajdują się także żyjące gargulce. Moje badania nie były na tyle dogłębne, bym była w stanie to stwierdzić - posiadam jedynie, ograniczone czasem, obserwacje. Od kiedy na balustradzie znalazły się groteskowe stworzenia minęło już wiele czasu - my zaś nie znamy sposobu rozrodu tych stworzeń. Czy żywe gargulce rodzą się z kamienia? Czy są to stworzenia okresowo wędrowne? Czy zastępują zniszczone czasem rzeźby, czy są to raczej pozbawione kształtu istoty zamieszkujące w kamiennym ciele? Wiadomo natomiast, że znajdujące się na balustradach stworzenia kształtem także wpasowują się w kanony znanych nam gargulców. Nie są to w żadnym przypadku znane nam chimery, stworzenia dużo groźniejsze.

 

IMGP2749.JPG

Zdjęcie: archiwum prywatne Violet Whitewater, Paryż

 

Domniemywać możemy, że gargulce, jak wiele istot z niewidzialnego świata, są stworzeniami zmiennokształtnymi, albo też uległy przeobrażeniu pod wpływem ewolucji i zmian genetycznych. Ich genezy, jak wspomniałam na początku, możemy doszukiwać się już w starożytności, pierwsze gargulce jednak przybierały zazwyczaj lwiopodobne kształty, np. w Starożytnym Egipcie. Być może ich stosunki z ludźmi były wtedy bliższe, niż w późniejszych czasach. Może to właśnie przez owe przyjazne stosunki gargulce zaczęły zamieszkiwać ludzkie siedziby... i strzec ich. Niegdyś z pewnością aktywnie broniły terenu, bowiem już w późniejszych wiekach symbol lwa-obrońcy powtarzał się np. w formie rzeźbień na kołatkach do drzwi, które miały chronić przed odwiedzinami niegodziwców czy też zła inszego.

2012-10-09 23.41.11.jpg

Zdjęcie: archiwum prywatne Delicji, Barcelona

Artur Spiderwick podejrzewał, że gargulce mogą być rodzajem udomowionych smoków. Tłumaczyłoby to, dlaczego gargulce zamieszkują ludzkie siedziby. Niemniej nie znamy szczegółów początków stosunków ludzi z gargulcami. Obecnie znane legendy pochodzą raczej z czasów, gdy wszystko, co się ze smokiem kojarzy, uznawane było za zło najwyższe.
Przykład może stanowić francuska legenda o smoku La Gargouille, który odznaczał się długą szyją, błoniastymi skrzydłami, mieszkał zaś w jaskini nad Sekwaną (w niektórych wersjach był on stworzeniem wodnym). Jego złowroga, wyniszczająca działalność skupiała się na osadzie o nazwie Rounen, której mieszkańcy musieli składać smokowi coroczne ofiary (ponoć głównie z kryminalistów). Jak to w legendzie, w końcu zjawił się pogromca (św. Roman). Smoka pokonano i związanego przyprowadzono do miasta, gdzie próbowano go spalić na stosie. Wedle podania, jego paszcza była tak przepalona od zionięcia ogniem, że nie chciała zająć się od ognia na stosie. Zdecydowano się więc umieścić ją na murach, po czym jej wizerunek powielono. Ileż w tym prawdy, ocenić nie sposób, w każdej jednak legendzie znajdzie się ziarnko prawdy. Choćby sam związek gargulca z wodą - według Spiderwicka bowiem, gargulce są świetnymi pływakami.

 

IMGP2754.JPG

Zdjęcie: archiwum prywatne Violet Whitewater, Paryż

 

Zastanawialiście się kiedyś, czym gargulce się żywią? Według mnie wystarcza im pojenie się wodą deszczową, której nie przyjmują i tak zbyt wiele, co ułatwia im przyjmowanie kamiennego wyglądu skóry oraz przebywanie w ciepłych miejscach. Możliwe jest także, że żywią się minerałami z wody czy samego powietrza, albo, ze względu na świetnie przystosowane do tego paszcze, połykają co jakiś czas owady.


Pragnę tu zauważyć, że z poczynionych już badań Artura Spiderwicka wynika, że dany budynek zamieszkuje tylko jeden gargulec, nawet, gdy zdaje się, że jest ich wiele. Artur badał jednak gargulce dość dawno temu, zaś przy jednoczesnej niemożności zweryfikowania tych badań, nie chcę brać tego za pewnik. Przyczyny, dla których dany budynek może zamieszkiwać tylko jeden gargulec nie są wyjaśnione, dlatego też niewykluczone, że była to kwestia przypadku, iż Artur natrafił akurat na przybytki zamieszkane jedynie przez jednego gargulca. Może to być także niedopatrzenie, wynikające ze zbyt małej liczby zbadanych obiektów. Nie odrzucam jednak możliwości, że Artur miał rację, bo mogłoby to potwierdzać podejrzewany przeze mnie terytorialny charakter tych istot. Pod uwagę należy jednak brać różnorakie możliwości. "To, czego autor nie wie, mogłoby zapełnić kolejną książkę".

 

IMGP2750.JPG

Zdjęcie: archiwum prywatne Violet Whitewater, Paryż

 

Wreszcie wszystkim badaczom chcę nadmienić, iż gargulce, choć łatwo wypatrzeć ich siedziby, nie są wcale najwdzięczniejszym obiektem do obserwacji. Po pierwsze z powodu znanego wszystkim talentowi do pozostawania w bezruchu. Po drugie, ze względu na ich umiejętności upodabniania się do kamienia - nawet z darem widzenia i dobrą lornetką, rozróżnienie żyjącej istoty od kamienia jest trudne, jeśli gargulec w danym momencie się nie porusza. Po trzecie, ze względu na trudno dostępne miejsca. Gargulce posiadają silne pazury i przyczepianie się do pionowej ściany nie stanowi dla nich wyzwania, spróbujcie jednak porozmawiać z takim twarzą w twarz! Większość moich osobistych obserwacji gargulców prowadzona była albo z dołu, albo z naprzeciwległego budynku, na który łatwiej było się dostać. Z powodu tych utrudnień moje badania nie są pogłębione i dlatego też nie jestem w stanie potwierdzić wszystkich obserwacji Spiderwicka. 

W prowadzeniu badań ważne jest też jednak zadawanie odpowiednich pytań. To znaczy: należy wiedzieć, czego się nie wie. I wiedzieć, co chce się wiedzieć. Oczywiście, wiele zagadek objawia się w sposób niespodziewany - nie można jednak przypuszczać, że badając u jednych stworzeń to, co stanowi ich pokarm, dowiemy się przy okazji wszystkiego dotyczącego wyboru siedlisk. Różne sprawy często łączą się, ale nie stanowi to niepodważalnej zasady.
Wreszcie pragnę zachęcić Was do dzielenia się własnymi relacjami - wspólnymi siłami możemy wysnuwać pewniejsze wnioski i teorie!

 

 

______________________________

ikona_komentarze.jpg

W drugiej części przejdę do komentarzy. Nie wiem, czy zdołam odpowiedzieć na wszystkie. Część z nich mogła zaginąć - teraz komentarze wymagają zatwierdzania, więc nie jestem pewna, na które zostały udzielone odpowiedzi. Postaram jednak odnaleźć się w chronologii, zamierzam też jednak zaniechać publikowania pełnych wypowiedzi, cytując jedynie te fragmenty, do których będę się bezpośrednio odnosić.



#1. Kupowanie chochlików.

"Na jakiej stronie można kupować chochliki. Chciała bym mieć Chochlika Storczykowego Cmoskrzydłowego. Proszę o pomoc." -  to2191

 

Z tego, co się obecnie orientuję, odradza się nabywanie chochlików, bowiem ciężko trafić na hodowcę w pobliżu swojego miejsca zamieszkania (hodowanie chochlików to wciąż mało popularne hobby), zaś transport chochlików jest uciążliwy i niebezpieczny dla zdrowia istotek. Możesz spróbować umieścić ogłoszenie w lokalnym serwisie ogłoszeniowym lub podjąć próbę skontaktowania się z ISL (International Sprite League). Zalecam sprawdzenie, jakie chochliki zamieszkują Twoją najbliższą okolicę - możesz jakiegoś złapać samodzielnie.

https://i0.wp.com/www.sarahplowright.com/images/screenshots/isl.jpg

Obraz: screen z oficjalnej strony ISL



#2. Moje obserwacje.

"(...) Mam nadzieję, iż niedługo napiszesz kolejną notkę, w której pociągniesz kilka tematów i omówisz je dokładniej, np. o gargulcach, czy syrenach skoro już nadmieniłaś o tych istotach fantastycznych. (...)" - Kimio

 

Jak widać z dzisiejszego wpisu, będę zaczynać od własnych obserwacji, aby mój zapał w pisaniu nie wypalał się na komentarzach. Opisany został też inny wyjazd niźli ten, o którym było wspominane wcześniej na blogu - cóż, minęło sporo czasu, sporo się zmieniło. Niemniej postarałam się napisać szerzej o gargulcach - mam nadzieję, że taki nowy typ wpisów znajdzie swoich zwolenników.

http://vignette1.wikia.nocookie.net/spiderwick/images/6/6c/Spitting_Gargoyle.jpg/revision/latest?cb=20120904093326
Obraz: zdjęcie strony z "Przewodnika terenowego"

 

#3. Wasze historie. 

"(...) byłem u mojego ś.p pradziadka i znalazłem w jego garażu pamiętnik. Pamiętnik był schowany w bagażniku jego automobila. Napisany był w albumie na zdjęcia. Były tam notki o istotach fantastycznych które mógłbym umieśćić na tym blogu." - Bartek

 

Na wiele rzeczy jest już za późno, niemniej zawsze ten blog był otwarty na opowieści czytelników. Tak jest i teraz. Niech wszyscy to wiedzą - możecie pisać i słać zdjęcia, kiedy tylko chcecie. Postaram się publikować wszelkie historie.

 

#4. Dar widzenia.

"Ja jagbym zobaczyła sylwe w ziarnku od dmuchawca.To dziwne myślałam , że istnieje możliwość zobaczenia ich tylko pżez kamienne oko" - Mallory Grace

Dar widzenia może wywołać wiele czynników. Możliwe jest zobaczenie niewidzialnego świata bez posiadania stałego daru widzenia. Więcej o darze widzenia możesz przeczytać w "Przewodniku terenowym" oraz na tym blogu.

 

"(...) te chochliku widzimy my wszyscy... mama, tata.... siostra... ale w sumie dziee się to w trakcie zmroku. Czy jest możliwe, aby o tej porze widzieli je też ludzie dorośli? Czy jednak przywyknąć do myśli, że nie? (...)" - olkaxd01

Tak, możliwe jest, aby w trakcie zapadania zmroku chochliki zobaczyli także dorośli. Albo posiadają oni stały dar widzenia, o którym nie wiedzą. Albo to nie były chochliki - należałoby zweryfikować, jak dokładnie Twoi krewni są w stanie je opisać.


"(...) Kiedyś dostałam od koleżanki kamienne oko, ale nic przez nie nie widziałam. Nie wiem, czy muszę znaleść je sama... może? Jak myślisz? Oko było naturalne, wydrążone przez wodę, z Chorwacji. (...)" - olkaxd01

 

Używanie kamiennego oka nie ma nic wspólnego z tym, czy odnalazło się je samodzielnie, czy nie. Najprawdopodobniej rzeczone kamienne oko nie było naturalne - może ktoś wykonał w nim otwór, nim zgubił je w wodzie? Ciężko dywagować, nie wiedząc, jak dokładnie oko wygląda. Albo po prostu patrzyłaś na niewłaściwe miejsca - istoty fantastyczne zamieszkują różne siedliska, ale to nie znaczy, że kryją się w każdej kępie trawy. Nie wystarczy mieć daru widzenia, trzeba też wiedzieć, gdzie szukać. Istoty fantastyczne, nawet, gdy są niewidzialne, unikają ludzi, ukrywają się, wcale nie chcą być zobaczone.

http://2.bp.blogspot.com/_p7EmQbWqz6o/ShAu4K4jPkI/AAAAAAAACjU/fBgxjRHnbME/s400/IMG_4232.JPG

Obraz: zdjęcie strony z "Przewodnika terenowego"



#5. Kupno "Przewodnika terenowego".

 

"prosze o pomoc nigdzie nie moge znalezc przewodnika terenowego" - dominika.lis@spoko.pl

 

Jest dostępny w internetowych księgarniach wysyłkowych, na serwisach aukcyjnych oraz w antykwariatach.

 

#6. Przygoda w lesie.



"(...) 18 sierpnia z moim znajomym rozmawialiśmy o istotach fantastycznych. Potem gdy odprowadzałam go do domu zatrzymaliśmy się obok lasku naprawdę małego. Na końcu była masa białego puchu. Gdy wchodziliśmy z drzew leciały na nas śliwki, było słychać łamanie gałęzi jakby ktoś po nich deptał. Uciekaliśmy i wchodziliśmy tak w kółko. Postanowiłam tam wejść, gdy tam byliśmy nie uwierzysz co tam było. Dmuchawce tańcząc wokół jakiegoś krzaczka. Była ich cała masa. Tańczyły czyli latały dookoła. I znowu kroki były coraz bliżej więc uciekliśmy. Chyba nie mam daru widzenia patrzyłam przez palce ale nic z tego. (...)" - mila243

"(...) Dziś razem z przyjaciółką (milka243) pojechałyśmy na rowerach do małego lasku, naprawdę malutkiego. Gadałyśmy trochę o istotach fantastycznych i nagle z drzew zaczęły spadać śliwki. W różnych miejscach słyszałyśmy odgłosy łamanych gałęzi, jakby ktoś chodził. Przestraszyłyśmy się i oddaliłyśmy trochę od drzew. Wróciłyśmy i to samo. Jak znowu wróciłyśmy na skraj lasku, milka243 zaczęła mówić, że jak ktoś tu jest dobry to, niech zrzuci śliwkę. Ja widziałam małe cienie, jakby ktoś nas obserwował, a jak na niego spojrzałam to się schował. Widziałam kilka małych skrzydełek. Ja byłam przestraszona i powiedziałam, że jak przyjaciółka chce żeby ktoś dał jakiś znak to może od razu niech przyjdzie troll. Ona kazała mi się zamknąć i wtedy z boku zza drzew usłyszałyśmy łamanie gałęzi jakby kroki! Dorwaliśmy rowery i odjechałyśmy. Ja potem przepraszałam niepotrzebnie mówiłam słowo "troll". Kiedy wróciłyśmy, milka243 poszła tam gdzie były kroki powiedziała, że trzy śliwki na nią spadły i znowu pojawiły się hałasy kroków. Zwiałyśmy, ale obie zastanawiamy się czy nie słyszałyśmy przypadkiem trolla, a ja nie widziałam elfów. (...)" - Kasia390

 

"Słuchaj ja i moja przyjaciółka (Kasia390)
poszliśmy do tego lasku co byłam s kuzynem( spójrz w poprzedni mój komentarz). Powiedziała Troll! I nagle zaczeły spadac śliwki i coś jakby skakało po gałęziach, i się do nas zbliżało. (...)" - mila243

 

Zazwyczaj w małych laskach ciężko spotkać duże zwierzęta - wydaje mi się, że jakaś pomniejsza istotka po prostu skutecznie Was nastraszyła. Wokół krzaczka tańczyły prawdopodobnie chochliki (względnie sylfy), bardzo więc prawdopodobne, że mieszkały czy po prostu przebywały tam także pixie, które znane są z płatania podobnych figli. Mogła to być rasa znana z "Przewodnika terenowego" lub jakaś spokrewniona. Istoty fantastyczne często za cel rozrywki obierają sobie straszenie ludzi - tym bardziej, gdy jest to także uzasadnione bronieniem terytorium. Może poczuły się zagrożone tym, że rozmawiacie o niewidzialnym świecie. Nie bez powodu rodzeństwo Grace ukrywać się musiało w domu. W kręgach i za progiem jest względnie bezpiecznie. Lepiej nie drażnić niepotrzebnie mieszkańców fantastycznego świata.

https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/G/01/books/promos/a-plus/spiderwick.piskie.jpg

Obraz: zdjęcie strony z "Przewodnika terenowego"

 

#7. Skrzat.

 

"(...) Mam przeczucie, że w moim pokoju mieszka skrzat domowy. W nocy za meblami dochodzą dziwne hałasy, a raz coś mocno uderzyło w kosz na śmieci, że aż się przewróciło. Jeśli mam domowego skrzata to jak mam go złapać? Co one jedzą i wogóle gdzie ma swój domek jak w ścianach nie znalazłam żadnych dziur? (...)" - Kasia390

 

Skrzata zawsze warto poczęstować ciepłym mlekiem. Więcej na ten temat na pewno można znaleźć w starszych notkach. Nie łapie się i - są pożyteczne, niech żyją sobie spokojnie.Skrzat może mieszkać w różnych miejscach, na strychu, w starej szafce, pod podłogą, między belami zadaszenia... Gdzieś, gdzie nikt mu nie przeszkadza.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/36/ee/f4/36eef4052fe15d458c32b82e2feaab94.jpg

Obraz: zdjęcie strony z "Przewodnika terenowego"

 

#8. Faerie.

"(...) szukam jakichkolwiek informacji o istotach zwanych Faeriami - czy wiesz coś o nich? (...)" - Mak

 

Jeśli chodzi o źródło, jakim są "Kroniki Spiderwick" - "faerie" jest występującym często słowem, które oznacza wszystkie istoty fantastyczne! Odpowiem jednak szerzej, bo wiele zależy od niuansów językowych i konkretnych użyć.

 

Różne inne źródła podają różne informacje - postaram się przygotować ich przegląd.
Po pierwsze, część osób używa zamiennie określenia faerie i fairy - to drugie zaś, tłumaczone dość swobodnie w naszym języku jako "wróżka", oznacza często po prostu istotę fantastyczną - od pukacza po elfa.
Drugi typ źródeł, zawężające gatunek: to takie, które, opisując faerie, zlewają swoje relacje z opisamy elfów, czasami pixie.

Ich opis w literaturze popularnej możemy odnaleźć w "Darach anioła", choć i tam, pomimo opisywania cech przynależnych elfom, określenie "faerie" łączy raczej całą rodzinę istot z niewidzialnego świata. Zdarzało mi się także napotkać na opisy, zrównujące niemalże określenie "faerie" z określeniem "czarownica". W innych znów źródłach podaje się, że są to "młodsi bracia" elfów. Niektórzy piszą o ich zielonkawej skórze, inni o kręgach, o pieśniach, najczęstszym motywem jest jednak taniec w kręgu.

Nie chcę jednak rozwodzić się nad wszystkimi możliwymi opisami, ponieważ większość z nich wydaje się mało prawdopodobna. Możliwości według mnie są trzy.
Jeśli faerie miałyby być oddzielnym gatunkiem fantastycznym, z pewnością są spokrewnione z elfami - może po prostu to jedna z elfich ras, w końcu elfy zamieszkujące różne krainy muszą różnić się między sobą.
Jeśli jednak wczytać się w opisy, moim zdaniem - faerie to po prostu jedno z określeń na elfy. Tak samo, jak skrzaty zwie się u nas czasami krasnoludkami, a w zasadzie to jedno i to samo stworzonko.
Trzecia opcja - która wszakże nie wyklucza drugiej - wymuszona jest przez popularne użycie słowa w różnych źródłach. Słowa, jak następuje: fairy, fay, fair folk, faery, faerie pochodzą z jednej rodziny i wszystkie oznaczają kogoś magicznego (czyli istotę fantastyczną). "Faerie" to słowo ze starego francuskiego, przeniknęło do Wielkiej Brytanii najpewniej wraz z podbiciem Anglosasów przez Wilhelma I Zdobywcę, gdzie po różnych przekształceniach językowych ostała się forma "fairy". Trudno w takim wypadku opisać szczegółowo, czym jest faerie - nie wiem, z którym z użyć tej nazwy się spotkałaś, nie wiem, z jakiego źródła korzystałaś, ani o jakie konkretnie cechy pytałaś.

http://i.ebayimg.com/images/i/380919656029-0-1/s-l1000.jpg

Obraz: Nils Blommer, "Fairies of the meadow"

 

 

______________________________

ikona_wstęp.jpg

Na ten raz to już wszystko. Nawet, gdybym mogła więcej, blog odmawia posłuszeństwa - ciężko mu znieść taką długość. Mam nadzieję, że Wy poradzicie sobie bez trudu.
Chciałabym też przypomnieć - na wszelki wypadek - że publikowane tu materiały są objęte prawami autorskimi. Można dzielić się wiedzą, ale nie wolno kraść czyjejś pracy - jeśli chcecie coś zacytować, podlinkujcie tego bloga. Chętnie będę pisać dalej, więcej.
Bądźcie zdrowi!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Methinks, I see... where? — In my mind's eyes. (Szekspir)

sobota, 23 czerwca 2012 20:08

Witajcie! Witajcie po tak długiej mej nieobecności!

Tytuł notki to cytat autorstwa Szekspira, oznaczający mniej więcej to: Zdaje mi się, że widzę... gdzie? - Przed oczyma duszy mojej. Oznacza to, że ktoś widzi więcej od innych, nie jest ograniczony, dopuszcza do siebie istnienie niewidzialnego świata. :)

 

Ach, blog, jak widzicie, byl przez rok w zawieszeniu. Z pewnych powodów prywatnych, o których nie będę się rozpisywać. Nie mogłam jednak go porzucić. Uwielbiam istoty fantastyczne i uwielbiam odpowiadać na Wasze pytania!

Dziękuję wszystkim fanom tego bloga i miłośnikom fantastycznych stworzeń, którzy zaglądali tu pomimo mojej nieobecności. :) Jesteście kochani!

 

Tyle jest rzeczy, które mogłabym napisać po takim czasie, że nie wiem, czy wszystko się tu zmieści... Prawdopodobnie część przerzucę na inną notkę.

 

Jak może ktoś zauważył, zmieniłam ikonkę powitalną. Ładniejsza?

 

 

 

Po takiej przerwie wypadałoby zając się najpierw Waszymi opowieściami, prawda? :) No to zaczynamy! Może się wszystko zmieści, zobaczymy jeszcze.

 

 

 

#1. O rodzine Grace'ów.

 

 

dodano: 18 czerwca 2011 20:30

napiszesz co dla nas o rodzińe Grac'ów czy jak oni mają

autor Riri i sela;)

 

 

Ach, co ja mogę o nich powiedzieć? Zna ich każdy, kto czytał Kroniki Spiderwick, watpię jednak, by ktoś z nas znał ich osobiście. Nie ten kraj. :P

Wiemy, że ich nazwisko nie brzmi naprawdę "Grace" - to umowna nazwa na potrzeby książek, żeby nie ujawniać ich prawdziwych danych osobowych. Po prostu mama bliźniaków i Mallory nie chciała mieć problemów (np. z prasą).

Rodzina ta zamieszkała w starym domu cioteczniej babki Lucindy, w posiadłości Spiderwick. Dom ma dwa piętra plus poddasze plus strych. Wcześniej mieszkali chyba w Nowym Jorku, z tego, co pamiętam. Musieli się przeprowadzić z powodu rozstania się Helen i Richarda Grace.

Każdy z młodych Grace'ów ma coś, co szczególnie lubi: Jared - rysowanie i fantastyczne historie, Simon - zwierzęta, Mallory - szermierka. Możemy od nich nauczyć się także tego, że warto mieć swoje hobby, pasję, której się oddajemy. :)

Mallory urodziła się w roku 1990, bliźniacy w 1994, Helen (nazwisko panieńskie: Greenwood) w 1961, a Richard w 1960. Rozwód był w 2003 roku.

Nie wiem, co jeszcze chciałybyście, żebym napisała... Nie będę przecież streszczać książek. :) Skończę więc na razie w tym miejscu.

 

 

 

 

 

#2. Mówiące zwierzęta

 

 

  • dodano: 20 czerwca 2011 18:57

    Nie spotkałam ostatnio tego stworzenia z mojego podwórka, choć faktycznie, mógł to być pixie. [...]
    Na koniec chciałabym zapytać Cię o mówiące zwierzęta. Występują w bajkach i mitach, jednak jeśli chodzi o przewodnik terenowy znalazłam tylko wzmiankę o mówiącym kucyku - dokładniej przeobrażonym puku. Jeśli wiesz coś o nich, napisz.
    Cassie

    autor Cassie

 

 

 

Mówić może wiele istot fantastycznych i wiele z nich może wyglądać jak zwierzęta! Bajki, baśnie, opowiadania i mity, o których wspominasz, bardzo wiele mają właśnie wspólnego z istotami fantastycznymi. Najmniej chyba bajki, ponieważ one tak właściwie nie są o zwierzątkach, tylko o przywarach ludzi. Zwierzęta w bajkach to jedynie metafory nas samych.

Skoro już wspomniałaś o puku, warto pociągnąć ten wątek. Puk może zmienić się chyba w każde zwierzę... W psa, osła, królika, nawet w palczaka madagarskiego. I zapewne w każdej z tych form potrafi mówić.

Podobnie jest z innymi stworzeniami fantastycznymi, np. skrzat może się zmienić w jaszczurkę itd. Nie chcę tutaj uogólniać, bowiem każde podanie, mit czy baśń trzebaby rozpatrzywać oddzielnie, by móc zastanowić się, jaka istota fantastyczna tam występuje.

Z pośród znanych nam stworzeń fantastycznych większość posiada możliwość używania ludzkiej mowy. A pamiętajmy, że jest też na pewno wiele istot, o których nie wiemy, że mogą istnieć naprawdę.

Podsumowując, wszystko zależy od umiejętności mówienia po ludzku przez istoty fantastyczne i od ich zdolności do metamorfozy, bądź do wytworzenia iluzji.

 

 

 

#3. Stworzenie w pokoju?

 

 

  • dodano: 06 lipca 2011 12:39

    Ym.. Może napisze coś głupiego, ale.. No warto może..
    Ostatnio zamknęłam drzwi od pokoju, wyłączyłam TV i generalnie wszystko ucichło.. I zaczęłam mówić, że jeżeli jest tu jakiaś istota fantastyczna niech sie ukaze.. Siedze na łózku i czekam.. Nagle.. (za drzwiami mam mape) mapa tak drgnęła.. ja spanikowałam i uciekłam szybko z pokoju.. w sumie to drugi raz gdy tak zrobiłam.. Pierwszy również był podobny.. tylko że pojawiły się szmery pod szafą.. i jak ja mam to odbierać?. Bo ja już nic nie rozumiem.. Pozdrawiam :)*

    autor milka_98

 

 

A jesteś pewna, że to nie Twoja wyobraźnia? :) Mimo wszystko, czasem to także ona płata figle. Ale cóż, nie zaszkodzi sprawdzić! Możesz rozsypać coś drobnego na podłodze, np. mąkę i zobaczyć, czy odbiją się w tym jakieś ślady. Możesz też naszykować sobie sól i sypnąć nią w odpowiednim kierunku, jeśli zacznie się coś dziać, bo ona rozprasza iluzję. Także pozdrawiam. :)

 

 

#4. Niezwykły pies

 

 

  • dodano: 28 lipca 2011 21:47

    Kiedy trzymam czterolistną koniczyne i patrzę na mojego psa na skrzydła! Wyglada na mieszankę dobermana i labka, jest duży i czarny. To podrzutek. Czy to pies z magicznymi zdolnościami czy jakieś fantastyczne stworzenie ?

    autor Kozła

 

 

Twój pies to na pewno puk, jedno ze stworzeń fantastycznych. Taka możliwość jest oczywista, skoro nie wiesz, gdzie psiak się urodził. Puki potrafią przybierać różne formy i często przebywają wśród ludzi, nie do końca wiadomo dlaczego. Jeśli jednak będziesz się nim dobrze opiekował, to on na pewno Ci się kiedyś odwdzięczy.

 

 

 

 

#5. Garść pytań

 

 

  • dodano: 31 lipca 2011 21:43

    Hej! Mam kilka pytań:
    1. W Przewodniku jest napisane, że puki psują jeżyny po którymś dniu listopada. O co w tym tak właściwie chodzi?
    2. Co to znaczy, że chochlik jest morusem?
    3. Czy jeśli jakiś kamień z otworem (ale nie na wylot) przetnie się na pół w takim miejscu, by powstało kamienne oko, to czy taki kamień będzie działał na 100 %, tak, jak ,,zwykłe" kamienne oko?
    4. Czy Międzynarodowa Liga Chochlików nadal funkcjonuje? Kiedy klikam w link, który podawałaś kilka razy, pokazuje mi się strona wydawnictwa, które wydało amerykańską wersję Kronik i informacja, że strona, której szukam nie istnieje.
    Pozdrawiam i z niecierpliwością oczekuję następnej notki i odpowiedzi na moje pytania :)

    autor Haltolion

    blog: haltolion-spiderwick.bloog.pl

 

 

No to po kolei. :)

Puki psują jeżyny po 1 listopada, czyli... No po prostu owoce zazwyczaj są już wtedy zepsute, to jeszcze zależy od tego, o jakim miejscu na świecie mówimy. To przesąd nieznany raczej nam, Polakom, Arthur uważa jednak, iż jest to prawda. Według autora Przewodnika, w listopadzie nie powinno się już jeść jeżyn, ponieważ w tym czasie są one już zarezerwowane dla puków. Dlaczego puki wybrały sobie tę datę? Trzeba by zapytać jakiegoś puka... Ale widać, że lubią one jeżyny.

Chochlik morus, to po prostu chochlik, który lubi się brudzić, być brudnym i brudzić wszystko wokoło. Inaczej: brudas. :P

Co do kamiennego oka wykonanego w sposób, o którym pisałeś... Raczej nie będzie ono "pełnowartościowym" urządzeniem. W końcu przecięcie kamienia na pół nie odbędzie się w naturalny sposób, więc może nie działaś ono tak skutecznie, jak "zwykłe" kamienne oko.

MLC z pewnością dalej funkcjonuje, tylko być może musiała zlikwidować swoją stronę w Internecie. Miłośnicy chochlików jednak więcej czasu spędzają na dworze czy przy klatkach chochlików, niż przed komputerem. Może było za małe zainteresownie tym adresem. A za stronę Internetową trzeba płacić. Być może zarząd uznał, że woli przeznaczyć pieniądze na inne cele związane z chochlikami. :)

 

 

 

#6. Gargulce

 

 

 

  • dodano: 01 sierpnia 2011 15:09

    A ja dawno nie komentowałam. ;P Też byłam we Francji. Zgłosiłam się na wycieczkę głównie dlatego, że pokochałam ten kraj w tym roku szkolnym oraz bardzo chciałam zobaczyć paryskie gargulce. I w wciąż nie jestem do nich przekonana. Te gargulce na Notre Dame są tak wysoko, że trzeba tam przyjść z lornetką! Widziałam tylko ich postacie i z dołu wyglądają jak zwykłe marmurowe figury. Nie zauważyłam żadnych oznak życia. Poza tym jeżeli bym chciała znaleźć inne z nich to ciężko będzie mi je rozróżnić, bo często są to zwykłe figury wykonane przez ludzi. Przy Sacre-Coeur chyba też byłam, ale nie przyglądałam się, czy są tam gargulce.

    autor Olcia

    blog: magia-powietrza.blog.onet.pl

 

 

 

Takie jest właśnie zadanie amatorów istot fantastycznych - obserwować i oceniać, czy gdzieś występują istoty fantastyczne, czy nie. :) Rzeczywiście, część tych gargulców to na pewno zwykłe figury.

Gargulce na Notre Dame można by zobaczyć z bliska, jeśli ktoś miałby czas wejść na górę, na dzwonnicę, niestety zazwyczaj nie ma tego w programach wycieczek szkolnych.

Ciekawe są też gargulce na kościele Saint Germain l'Auxerrois (także w Paryżu), ale o nich napiszę przy innej okazji. :)

 

 

 

 

#7. Jak rodzą się chochliki

 

 

  • dodano: 02 sierpnia 2011 13:48

    Jeszcze dwie sprawy:
    5. Mam takie trochę dziwne pytanie... jak rozmnażają się chochliki? Czy składają jajka?
    6. Powróciłem dopisania na swoim bloogu! Zapraszam wszystkich zainteresowanych :)

    autor Haltolion

    blog: haltolion-spiderwick.bloog.pl

 

 

Twoje pytanie i tym razem jest bardzo ciekawe! Rzeczywiście, obstawiam opcję, że chochliki zazwyczaj składają jajka. Wyglądają one podobnie do jajek owadzich. Czy są jakieś gatunki chochlików żyworodnych? Nigdy o takim przypadku nie słyszałam, ale kto wie, czym jeszcze zaskoczy nas ten niesamowity świat!

A na Twoim blogu byłam, bardzo ciekawy. :) Mam nadzieję, że znajdę kiedyś czas, by dokładniej wczytać się w notki!

 

 

 

#8. Strona ISL się nie wyświetla

 

 

  • dodano: 11 sierpnia 2011 13:41

    Pomocy!!! Jak wchodzę na http://international-sprite-league.com/ to mi pokazuje się jakaś strona Simon & Schuster!

    autor Maciok128

 

 

Odsyłam do komentarza nr 5, tam pod koniec została poruszona ta kwestia.

 

 

#9. Małe chochliki

 

 

  • dodano: 13 sierpnia 2011 15:08

    Hej.
    Niewiem jak dawno, ale chyba jak miałam ok.9 lat(teraz mam 11) na moim ogrodzie z siostrą widziałam takie... na oko 2mm-owe stworzonka, na pierwszy rzut oka wyglądające jak malutkie owady. Ale jak im sie przyjrzałaśmy, to widać było, jakby były "ubrane" w jasno niebieściutkie z przebłyskami białego sukieneczki. Jak to dzieci łapałyśmy je w ręce i nazywałyśmy Muszki-Wróżki
    A czy to mogły być wyjątkowo malutkie chochliki?

    Mieszkam na prawie-wsi. Na ogrodzie mam dużo drzewek. Te "Pseudo-Chochliki" wylatywały spod kąta ogrodzenia, gdzie są nawet wysokie ze 4 modrzewie i 2 jarzębiny, dużo mchu i jest tam zazwyczaj ciemno. Plus taczki:D.(w sensie tam są)
    Na ogródku także są jagody, maliny, i coś tam jeszcze(niewiem czy to sie przyda, ale pisze to tak na wszelki wypadek). Za ogrodzeniem są bardzo wysokie drzewa. I na oko Bardzo stare drzewa... i potoczek. Mały bo mały, ale jest.
    Mogłam wcześniej sie zapytać, lecz wyleciało mi to z głowy, a w ogrodzie już ich nie ma. Ale durna ciekawość mnie wykańcza....
    Olkaxd01

    autor Olkaxd01

 

 

To na pewno były chochliki i wcale nie "pseudo". :) Pamiętajmy, że młode chochliki, zanim dorosną, mogą być mniejsze, niż gdy już dojrzeją. Poza tym na pewno istnieją jakiś odmiany chochlików, o których informacji jeszcze nie posiadamy. Więc albo to były chochliki niedługo po urodzeniu się, albo jakaś nieznana nam odmiana.

 

 

#10. Kontakty z istotami fantastycznymi

 

 

  • dodano: 22 sierpnia 2011 20:58

    Witajcie. Mimo że nie przeczytałam jeszcze wszystkiego chcę wam coś opowiedziec. Tylko przeczytajcie do końca, proszę. Za ok. miesiąc skończę dwanaście lat. Wczoraj w nocy śnły mi się jakieś dziwne chochliki. Wyglądu nie będę chyba jednak opisywac, gdyż nie pamiętam ich dobrze. Były dwa czy trzy. Następnego dnia dużo o tym śnie rozmyślałam/9mam przewodnik), ale nie mogłam dojśc do żadnego wniosku, dlazego miałam ten sen, gdyż nie myślałam od ok. miesiąca o niczym co mogłoby kojarzyc mi się z chochlikami. Późno w nocy, gdy leżałam w łóżku na sufitem i w pobliżu półki zaczęły łyskac jakieś nie wyraźne światełka, jakby spore świetliki. Nie były to z pewnością żadne przebłyski z dworu czy coś takiego. Tej nocyprzyśnił mi się wielki czarny ptak. Nie wiem czy to coś znaczy. Czytajcie proszę dalej. W dzień, między 13 a 14 dyskutowałyśmy w miarę głośno z kuzynką na temat tego snu i ogólnie istot fanstycznych. Wtedy zobaczyłam tego bloga. Czytałam między załadowywaniem się gier kuzynki. W pewnej chwili kuzynka poszła do kuchni aby wynieśc talerz. Po chili jednak, przybiegła z powrotem do pokoju i wystraszona stwierdziła że gdy wyrzucała skórę od arbuza coś pisnęło. Nie uwierzyłam. Potem znów poszła do kuchni i znów prędko wróciła, twierdząc że cś tam hałasuje. Namawiała mnie tak długo że poszłam z nią do kuchni. Nie kłamała. Od strony ściany nad oknem cośskroało i mlaskało. I było słychac jakby kapanie wody z kranu (krany były zakręcone). Słyszałyśmy to obie. Szybko wyszłyśmy na dwór i prawie pobiegłyśmy jak najdalej od domu. Sytuacja ta zdarzyła się w mieście, w pobliżu ogródków działkowych. Czy możliwe że jakiś stwór chciał z nas zażartowac? Może słyszał nasze rozmowy. Nie podoba mi się to.

    autor Apheo

 

  • dodano: 23 sierpnia 2011 20:58

    Mówiąc "to" Mam na myśli zaistniałą sytuację :) Blog jest cudowny. I przepraszam za podwójny komentarz. Nie wiem czemu tak się zrobiło. Dzisiaj nic się nie działo. Proszę, odpisz jak najszybciej

    autor Apheo

 

 

 

Przepraszam, że nie otrzymujesz odpowiedzi w przyzwoitym terminie. Cóż, może jeszcze ją przeczytasz...

Spotkania z istotami fantastycznymi rzeczywiście mogą budzić niepokój. W końcu to coś niezwykłego, co jest tak blisko nas! No i stworzenia te nie zawsze są bezpieczne. Ty jednak raczej nie powinnaś się bać. Wydaje mi się, że możesz mieć do czynienia przede wszystkim z chochlikami i skrzatem bądź boggartem, może z hobgoblinem. Z tego, co opisujesz, wydaje mi się, że możesz spotykać się z różnymi dziwnymi, ale nie niebezpiecznymi żartami.

Do Twoich snów nie będę się odnosić, bo taka analiza mnie przerasta. Dochodzą tu różne czynniki wykraczające poza obszar samych istot fantastycznych.

Niechcianych stworzeń z niewidzialnego świata można próbować się pozbyć, ale odradzam próbować, dopóki nie są one bardzo dokuczliwe, ponieważ istnieje ryzyko rozłoszczenia ich, a to już mogłoby być nieprzyjemne.

 

 

#11. List w butelce

 

 

  • dodano: 13 listopada 2011 22:03

    Sorry, że nie odzywałam się przez ten czas... :)
    Bonshee ostatecznie wyprowadziła się z naszego domu. Może była tu tylko "przelotnie" lub "po drodze"... :D
    Chciałam poruszyć temat tego listu, który znalazłam bodajże 6 lutego. No więc jego treść (w tłumaczeniu na nasz, czyli dzisiejszy język biorąc pod uwagę, że był pisany ponad wiek temu) brzmi mniej więcej tak, jak opisałam to w moim poprzednim komentarzu:
    "Dla Ciebie ukochany,
    którego miłość się źle skończyła
    Ty na mnie patrzysz z góry
    a ja siedzę i w nieśmiertelności czekam
    na zimny dotyk twych ust.
    Dla Ciebie, w przeprosinach za miłość dwóch światów...
    listopad 1900"
    Nie chciałam pisać całej jego treści, bo zajmował dwie strony tamtej kartki. Zapisałam tylko najważniejsze przesłanie. No więc chcę opisać dość zastanawiającą rzecz jaką zauważyłam w jego treści.
    1. -"którego miłość się źle skończyła
    Ty na mnie patrzysz z góry" - z tego fragmentu możemy wywnioskować, że rzekomy ukochany zginął w niewyjaśnionych w liście okolicznościach.
    2. - "a ja siedzę i w nieśmiertelności czekam" ta część najbardziej mnie zastanowiła, ale zaraz to wyjaśnię.
    3. - "listopad 1900" z uwagi na datę i wzmiankę o śmierci mężczyzny, możemy się domyśleć, że zginął tego roku, lub w II połowie IX wieku.
    A na sam koniec opiszę co się stało we Wszystkich Świętych.
    Wstałam bardzo rano, bo nie mogłam spać. Pomyślałam, że wykorzystam tą sytuację i wyjdę z psem. Ubrałam się i poszłam na spacer. Gdy przechodziłam przez plac zabaw (gdzie znalazłam list) nagle zerwał się silny wiatr. Zawsze w takich okolicznościach wyjmuję moje Kamienne Oko. Niestety zawieruszyło się gdzieś w torbie i wyjęłam je za późno. Patrząc przez nie ujrzałam tylko kawałek białej poświaty znikający szybko za drzewem. A już po chwili mój wzrok przyciągnął mały przedmiot leżący na trawie. W miejscu, gdzie znalazłam list leżała piękna krwisto czerwona róża.
    I wszystko się zgadza. Kobietą była istota f. czyli np Elfa. Ona uciekła z plemienia (lub swojej rodziny, czy klanu jak kto to nazywa) bo chciała stać się człowiekiem. Poznała ukochanego najprawdopodobniej w wojsku (ale nie jest to powiedziane). Wszyscy ją widzieli, bo sama tego chciała. Zakochali się w sobie i ona zapragnęła przedstawić go klanowi. On do ostatniej chwili nie wiedział, że jego ukochana nie jest z tego świata. Później - można już się tego domyśleć - pozostałym elfom to się nie spodobało i go zabiły.
    Ostatni fragment jaki chcę przytłoczyć:
    "a ja siedzę i w nieśmiertelności czekam". Tutaj chyba wiele do wyjaśniania nie ma, bo sami możecie się domyśleć.
    Główkowałam nad tym cały listopad :D . Może ta bonshee chciała tylko pokazać, że tu kiedyś zginął pewien śmiertelnik opisywany w liście.
    PZDR

    autor Basia

 

  • dodano: 13 listopada 2011 22:06

    * Napisałam przed chwilą " w II połowie IX wieku". Poprawiam: w II poł. XIX w. "

    autor Basia

 

 

Banshee raczej przywiązują się do danego domostwa, chyba, że to jednak nie była ona. :) Albo dom, w którym mieszkała, uległ zniszczeniu i rzeczywiście biedna musi szukać nowego miejsca dla siebie... Mógł ją przyciągnąć zgon, ale wątpię, by tego śmiertelnika, w końcu on nieżyje od dość dawna.

Historia tego listu jest piękna i ciekawa, nie będę się rozpisywać, bo sama dokonałaś analizy. :) Zakazana miłość efa i człowieka... Brzmi jak fragment jakiejś baśni. Kto wie, czy takich związków naprawdę nie było, w końcu miłość jest ślepa.

 

 

#12. Gra Kroniki Spiderwick

 

 

  • dodano: 04 grudnia 2011 14:51

    Grałaś może w grę Kroniki Spiderwick?

    A tak przy okazji zapraszam na swój blog : http://podroz-po-niewidzialnym-swiecie.bloog.pl

    autor damian8808

 

 

Tak, grałam w nią i serdecznie ją polecam! Pomimo tego, że jest na podstawie filmu, który często mijał się z prawdą, sama gra jest świetna.

 

 

 

 

 

#13. Koniczyny i chochliki-ważki

 

 

  • dodano: 24 grudnia 2011 22:03

    To znowu Ja:)
    Znalazłam podczas wakacji ok. 15 cztero, pięcio i sześciolistnych koniczyn(kocham wieś^^). Większośc zaginęła "w tajemniczych okolicnościach". Niestety udało mi się wcześniej zobaczyc jedynie niebieskie, duże "ważki". Czy to mogły byc chochliki? W poradniku hodowcy piszą o igielnikach stawowych tańczących, czy o podobnej nazwie. Duża ruchliwośc, niebieska barwa BARDZO duża wielkośc. Niestety chyba zoriantowały sie że ukradkiem je obserwuje, siadając przy lesie, na swojej łące, bo zaczęły żadiej tam przylaywac. A potem przyszła jesień i ochodzenie tamperatury, a przy okazji moje koniczyny zwiędły... czy to wystarczy aby przestały działac? Jak dużemu muszą ulec zniszczeniu? Teraz znów jestem u babci-sprawdzimy rozwój wydarzeń. Z góry dzięki i pozdrawiam. ~~Apheo.~~

    autor Apheo

 

 

Te ważki mogły być chochlikami, ale niekoniecznie igielnikami stawowymi tańczącymi. Bo czy jest tam w Twojej okolicy jakiś staw? Sama widziałam podobne stworzenia, tylko jeszcze w takie paseczki i to w sporej odległości od zbiornika wodnego. Wydaje mi się, że to jakiś gatunek chochlika nieznany Spiderwickowi i Grace'om.

Nie wiem, jak bardzo zniszczona musi być koniczyna, by przestać działać, nie prowadziłam badań w tym kierunku, bo nie mam odpowienio dużo koniczyny, by móc ją niszczyć w celach naukowych. Musisz po prostu sprawdzić, czy jeszcze coś dzięki niej widzisz, ale możliwe, że straciła ona swoją moc. Dobrze jest zawsze zasuszyć sobie choć jedną taką koniczynkę, może nie będzie ona tak mocno działa, jak świeża, ale na pewno pozostanie na dłużej!

 

 

#14. Trudności z zobaczeniem niewidzialnego świata

 

 

  • dodano: 26 marca 2012 13:06

    Cześć .

    Niedawno zrobiłem sobie kamienne oko wydłubując w kamieniu otwór ( wydłubałęm go innym kamieniem)
    i patrząc przez niego niestety nie widze istot magicznych.
    Czy to przez to kamienne oko czy poprostu nie mam szczęścia do istot magicznych ?

    autor Mitihisa

 

 

Przyczyną może być i jedno, i drugie. Kamienne oko wykonane w ten sposób może nie spełniać swej funkcji, nie ma żadnej pewności, że pomoże Ci w zobaczeniu niewidzialnego świata. Oczywiście, trzeba mieć też szczęście napotkać się na fantastyczne istoty. Trzeba wiedzieć, gdzie ich szukać i wybierać odpowiednie lokalizacje do przeprowadzania obserwacji. :)

 

 

#15. Gobliny w mieście

 


  • dodano: 26 marca 2012 17:01

    Cześć mam pytanko .
    Mieszkam w Warszawie ( niestety ) i raczej nie ma tu istot fantastycznych . Ale zrobiłam sobie kamienne oko przez które nie widze nic magicznego i fantastycznego . Czy w mieście mogą mieszkać gobliny i jeśli tak to gdzie ?
    Sorki ... troche sie rospisałam .

    autor Olcia 99432

 

 

 

Jeśli kamienne oko wykonałaś własnoręcznie, może ono mieć problemy z odpowiednim funkcjonowaniem, nie ma gwarancji, że da Ci ono dobrą widoczność.

Gobliny jak najbardziej mogą mieszkać w mieście i to w okolicach, w które lepiej się nie zapuszczać. Wszędzie tam, gdzie jest brudno, gdzie są śmieci, bo to także pomaga im się wyżywić i znaleźć broń czy materiał na zęby. Odradzam jednak celowego szukania goblinów, to niebezpieczne! Lepiej korzystając z wakacji namów rodziców na wyjazd do lasu, bądź po prostu udaj się do parku, w Warszawie jest ich trochę.

 

 

16. Kamienne oko i inne okręgi

 

 

  • dodano: 12 kwietnia 2012 14:37

    Kamiene oko można znaleźć ale w przewodniku jest napisane że można patrzeć prez każdy otwór owalny jak np. 2 palce

    autor logoblogo

 

 

 

Tak, to prawda, także jakikolwiek inny okrąg może przyczynić się do lepszej widoczności niewidzialnego świara. Pamiętaj jednak, że nie ma pewności, iż coś takiego zadziała! Kamienne oko jest skuteczniejsze od okręgu ze złączonych palców, ale gdy się go nie ma, można próbować innych metod. :)

 

 

 

#17. Nasz osobisty troll

 

 

Na koniec nawiążę jeszcze tylko do komentarza osoby o nicku STRASZYDŁO. Tego komentarza nie przeczytacie już na tym blogu, został on usunięty, tak jak wszystkie inne wypowiedzi niegodne publikacji ze względu na prezentowanie braku kultury osobistej u autora. Nie ma powodu, dla którego miałabym zatrzymywać komentarz pozbawiony konstruktywnej krytyki, obrażający nasze zainteresowania.

 

Cieszę się, że nikt nie zdążył zacząć dyskusji z tym osobnikiem, bowiem to najzwyklejszy troll: nie leśny czy rzeczny, a internetowy. Czyli po prostu jakieś niewyżyte dziecko, które miało nadzieję, że uda mu się kogoś zdenerwować. :) Z kimś takim nie warto dyskutować, bowiem taki jest cel trolla internetowego: wywołać kłótnię. Najlepiej w ogóle nie reagować, wtedy owego trolla się nie karmi.

 

 

Ponieważ owa bardzo "miła" osoba zwróciła się także bezpośrednio do mnie, odpowiem jej jednak w kilku zdaniach.

Droga persono o nicku STRASZYDŁO! To nie miejsce, w którym ktoś przejmowałby się Twymi marnymi zaczepkami. :) Moje rady dla Ciebie są przejrzyste i proste:

1. Jeśli treść bloga Ci się nie podoba, stronę wyłącza się używając ikonki krzyżyka. :)

2. Jeśli masz niewymowną potrzebę wyrażenia, jak bardzo Ci się to wszystko nie podoba, udaj się na forum antyfanów istot fantastycznych albo sam(a) takie załóż. W tym jednak miejscu, na tym blogu, Twoje niegrzeczne wypowiedzi nie będą akceptowane.

Mam nadzieję, że to przesłanie wystarczy, bowiem jest napisane w tak klarowny sposób, że nawet największy idiota w tym kraju by je zrozumiał. :)

 

 

 

Nie mam już miejsca ni czasu na opisywanie wszystkich poczynionych przeze mnie w ciągu roku obserwacji, zamieszczę więc jedną, wybraną. :) Było to dość dawno...

Lipiec 2011 r., Bibione, czyli Włoska miejscowość wypoczynkowa. Rano, gdy wyszliśmy na plażę, zobaczyłam coś, co mogło być odbiciem w piasku syrenich ogonów. Ślady te zmierzyłam własymi stopami, z braku innej możliwości. Jeden miał 9 stóp, drugi aż 11 stóp długości. To chyba dość sporo, nie sądzicie? Nawet, jeśli mierzyłam to własnymi, kobiecymi stopami. :)

Tamto miejsce to był brzeg Morza Adriatyckiego.

Ciekawa jestem, czy to rzeczywiście były syreny. Niestety, byłam na obozie i nie mogłam wyjść w nocy, przy spędzić czas na plaży po zmierzchu i poczynić być może ciekawsze obserwacje.

Niemniej jednak uważam, że jakies syreny na pewno żyją w Morzu Adriatyckim! W kulturze różnych narodów można natknąć się na dowody no to, że niegdyś tak było i nie sądzę, by uległo to zmianie, choć populacja syren w tamtych wodach mogła ulec zmniejszeniu. W końcu morza są tak strasznie zanieczyszczane... Na pewno wpływa to na śmierć wielu fantastycznych istot. :(

 

 

 

 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy byli razem z tym blogiem pomimo braku notek!

Mam nadzieję, że dzisiejsza notka się podobała. :) Pamiętajcie, że ja, tak samo jak Wy, jestem amatorką, miłośniczką istot fantastycznych, a nie naukowcem. Dlatego tak ważna jest współpraca i dlatego tak cieszą mnie miłe i ciekawe komentarze!

 

Zrobiłam też porządek w linkach, bo niektóre strony nie istniały, dodałam też nowe blogi, o których pisaliście mi w ciągu tego roku. :)

 

Wiem, że skoro prosiłam o Wasze maile, to powinnam Was poinformować, ale postaram się to zrobić już jutro.

 

Zrobiło się ciepło, wakacje za pasem, a więc przed nami sezon na wzmożone poszukiwania fantastycznych istot! Życzę owocnych obserwacji i, jakby to powiedział Szalony Kapelusznik z "Alicji w Krainie Czarów": frajwędrujcie! Czyli wędrujcie daleko, a przede wszystkim bezpiecznie. :) Pozdrawiam!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  68 279  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 68279
Wpisy
  • liczba: 69
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
Bloog istnieje od: 3536 dni

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to